Relacje

Poprzednie edycje

Relacja Radosława Średnickiego

WaypointRace 2008

ROZGRZEWKA

Znów około 7 wyruszam w trasę. Tym razem kieruję się z Łomianek bezpośrednio na Południe przez Wólkę Węglową, Babice, Ożarów do Pruszkowa, a stamtąd na pytanie gdzie jest stadion, jakiś gość kieruje mnie w kierunku Piastowa, skąd odsyłają mnie tam, gdzie byłem;/ na miejscu zdzwaniam się z Rafałem i dokonuję rejestracji. Przygotowuję rower i jedziemy na ławeczkę oczekując startu.

3...2...1...

Po przemowie ruszamy za samochodem przez miasto do parku na miejsce startu ostrego. Tam każdy po przybyciu dostaje mapkę. Poprawiam mp3 na uchu, i ostatni łyk. Włożyłem bidon na kilka sekund przed startem.

Ruszyliśmy szybko. Jednak na pierwszym skrzyżowaniu grupy się podzieliły. Wielu pojechało na pierwszy Waypoint w Pęcicach, rzut beretem od startu

GRUPA 6-5

6-Pęcice. Cmentarz, róg południowo-wschodni

5-Las Sękociński. Skrzyżowanie szlaków.

Przy 6tce, położonej położonej niecałą minutę od asfaltu, drogą o falistej powierzchni, masa bikerów, niezbyt gwałtowne, ale jednak trochę niecierpliwe oczekiwanie na kolej przedziurkowania karty udzieliło się chyba każdemu. Potem jeszcze tym samym odcinkiem wrócić na główną, co było utrudnione ze względu na jadących do punktu kolejnych rowerzystów, no i nawierzchnię.

W sumie dosyć zgraną grupą jedziemy na południe, na Suchy Las nie przerywając jazdy i dążąc do spotkania z lasem. Po kilku metrach chwila wahania. Droga się rozdzielała Jako że po lewej było dużo piachu (mały problem) to był to trochę dłuższy odcinek. Tak więc ruszam w prawo, niebieskim szlakiem. Nie zauważyłem więc, czy ktoś pojechał lewą drogą. Po odcinku podobnym lecz dłuższym od tego do 6tki, lądujemy na szutrze, który w momencie przeistoczył się w asfalt. Po prawej mijamy hale marketów i zatrzymujemy się na światłach.

Asfalcik za skrzyżowaniem prosto, po chwili powoli zakręca w lewo. Po prawej widzę jakiś ośrodek, i kątem oka zauważam ścieżkę. Trochę zbyt gwałtownie hamuję, zwłaszcza że jechaliśmy 30km/h (w lesie około 25-27:D) Wbijamy na szlak czerwony. Trochę kręcenia wśród drzew, raz oberwałem gałęzią tak, że prawie się zatrzymałem i na jednej leżącej omal nie wywróciłem:D w pewnym momencie był ostry mało widoczny zakręt, gdzie trochę mnie zarzuciło i skręt szlaku w prawo, którego omal nie przeoczyłem. Po prawej ukazała się łąką, i już wkrótce dojechaliśmy do punktu nr 5. Tu się rozdzielamy. Tamci pojechali do Nadarzyna kierując się na 7kę.

INACZEJ NIŻ RESZTA...

Na starcie planowaliśmy ruszyć do siódemki, jednakże na skrzyżowaniu szlaków, stwierdziliśmy, że lepiej będzie zaliczyć 3kę, a co za tym idzie i 8kę, a wtedy ruszyć na południe.

Tak więc z Rafałem wkroczyliśmy na szlak niebieski i ruszyliśmy na północ do głównej, a następnie do Strzeniówki i do Nowej Wsi. Szybciej tędy niż znów przez las szlakiem czerwonym.

3- Nowa Wieś. Brzeg stawu.

Tuż za torami skręt w lewo i widzimy zarys stawu, a po chwili również i lampion, oraz kilku popasających bikerów zapewne z Fun-u. Tu również i my postanawiamy chwile się zatrzymać. Rafał pobieżnie opłukuję się w stawie, a ja, co leży w moim zwyczaju, wykańczam tabliczkę czekolady. Chwila myślenia. Jak do ósemki? Zakładaliśmy, że przez Helenówek i Otrębusy z łatwością dotrzemy gdzie trzeba. Jednak biorąc pod uwagę ilość niebieskich kresek i jak już się okazało dużą dokładność mapy, po wyjechaniu na żółtą 719 skierowaliśmy się w kierunku Pruszkowa i wykonaniu dziwnego manewru na pierwszych napotkanych światłach, skręciliśmy do Parzniewa chwila asfaltu i wiejska droga. Po chwili zauważamy na horyzoncie jakąś grupkę, która doganiamy już na miejscu.

8-Parzniew. Lotnisko modelarskie – tablica informacyjna.

Na miejscu dwie dziewczyny. Jedyny punkt, gdzie był ktoś z obsługi:D po prawej parę samochodów i ludzi. Nad nami właśnie frunie samolot, jednego z nich. Chwilę wodzimy za nim wzrokiem i wracamy do asfaltu. Kierunek zachód, bo jak znów się okazało - zmieniliśmy plany.

ECH, TA MŁODZIEŻ... :)

Przechodzimy przez tory, za nimi betonowe płyty, jakie spotkać można w niektórych miejscowościach nad Wisłą, albo... boczną drogą między mostem Gdańskim i Grota, gdzie kręci się sporo psów.

Płyty wkrótce zmieniamy na porządną polną drogę, a la wyrobiona przez koła ciągników miedza. Szybko przemykamy i znów asfalt. 500M dalej dwójka rowerzystów. Zbliżamy się... jacyś miejscowi... do ich uszu dociera: „Dwa samochody... Za nimi wyprzedzamy...” i po chwili ich oczom ukazuje się najpierw jeden czerwony biker z równie czerwoną sakwą, a zaraz za nim ubrany w czerń z plecakiem. Wkrótce znikają za zakrętem, podziwiając wznoszący się komin opuszczonej fabryki, marząc by tam właśnie się zatrzymać. Jednakże obowiązek zawodów i strażnik na bramie zmieniają te myśli na plany do zrealizowania... Kiedyś...

10-Gołaszew. Murowana kapliczka

Potem Moszna, Domaniewek i Gołaszew

czyli asfalt, asfalt, szuter, asfalt i znów ziemia pod kołami. Na skrzyżowaniu mijamy team rodzinny i kapliczkę Posilamy się, jak na każdym prawie Waypoincie i po dokonaniu niezbędnych formalności zalewają nas dzieci :D

Pytają, mówią wiele tak jakby już im ktoś opowiedział o zawodach, no i wynika z tego, że ten punkt jak dotąd odwiedziła niewielka ilość zawodników, czyli jak się spodziewałem, większość postanowiła zdobyć najpierw lezące tuż obok siebie punkty, a potem 12-10-8. Albo już byli tak szybcy;)

No cóż, jesteśmy spaczeni pod względem kierunku jazdy:D

Machamy do dzieciaków które za nami kawałek pojechały (Rafał: „Odprowadzą nas do Pruszkowa? :D).

12. Krosna. Samotna topola

Płochocin, przed torami skręt w lewo, Józefów - znów szuter aż do 12. dosłownie zaraz po nas dojeżdża starszy już facet, któremu zostały tylko 3 punkty, podczas gdy ten jest naszym szóstym :0

Rzekomo skracamy sobie drogę przez pole we wsi Biskupie, chociaż czasowo mam wrażenie ze raczej straciliśmy. Jednakże 20km/h po „drodze” po ciągniku już mocno rozmytej przez deszcze, w pełnym słońcu czułem się jak na pustyni, na szczęście niebawem docieramy do sadku i przekradając się pod ogrodzeniem znów jesteśmy na asfalcie.

ROZPOCZYNAMY DRUGĄ POŁOWĘ

1. Żuków. Mostek na ścieżce.

Potem już poszło szybko. Dotarliśmy do kolejnego punktu, praktycznie nie szukając go. Drogę do niego wygnietli w trawie poprzedni zawodnicy, więc mieliśmy zadanie ułatwione:D

i znowu asfalcik. Po drodze roboty czyli łatanie jezdni.

4. Milanówek. Aleja Kasztanowa – tablica informacyjna

Przechodzimy przez tory i widzimy kolejną grupkę rowerowych zdobywców z Fun-u. Informują nas o trudności w znalezieniu 9tki. No cóż. Prawda. Przebiliśmy karty.

TRUDY POSZUKIWAŃ

9.Kazimierówka. Pozostałości cmentarzyka w kępie drzew.

Gdy tylko przekroczyliśmy główną zaczęliśmy się motać i kręcić, pytać ludzi, aż znaleźliśmy w końcu cmentarzyk, a na nim jeszcze kilka dzikich zwierząt, które wnet uciekły. Cofnęliśmy się i przed torami pojechaliśmy skrótem by nadrobić czas. Niestety i to się nie udało. Rozegraliśmy to tak dziwnie, ze mając dwójkę pod nosem, przypadkiem skręciliśmy o jedno skrzyżowanie wcześniej w prawo i znaleźliśmy się na końcu Owczarni w drodze do Książnic. Tu chwila dyskusji z przygodnym bikerem, chwila konsternacji i cofamy do najbliższego skrzyżowania. Na szczęście, choć ominęliśmy dwójkę nie było źle.

11.Kopana. Ambona myśliwska o numerze 2

Pojechaliśmy małym niby-wąwozikiem-parową z licznymi zakrętami, wyjeżdzając pod lasem.

Długo szutrem i w końcu miejsce na mapie oznaczone trójkątem przy drzewach. Skręcam. Rafał pozostaje trochę z tyłu, na dołach omyka i skacze mu łańcuch. Znów jazda w cieniu, spieczone ręce odpoczywają, i nagle w dół i górka, dół i górka i oto ukazuje się ambona w całej okazałości. Śmieszy mnie sposób w jaki umieszczono lampion, a jeszcze bardziej to, że ktoś zerwał perforator, by pozostali nie musieli wchodzić jak mi się wydaje:) niestety nie mieliśmy czasu na poszukiwania, zwłaszcza że nie rzucił nam się w oczy nigdzie w pobliżu. BP i w drogę.

TAK BLISKO, A TAK DALEKO...

2.Żółwin. Miejsce przy drodze.

Z 11 skręcamy na pierwszym w prawo i szybko docieramy do Żółwińskiego Dworku i zaraz za nim i drzewa. Na szczęście TU perforator już był. Również i wygnieciona przez pozostałych trawa:D

Była 15

7.Dębak. Mur ogradzający teren byłej jednostki wojskowej, róg południowo-wschodni.

Z Żółwina prosto jak strzała przemknęliśmy przez las i o 15:15 znaleźliśmy mur i ostatni punkt naszej wyprawy. Poza metą oczywiście.

Widzimy domki i chcemy tam przejechać ale zamknięta brama. Dzieci które tam stały widocznie się przestraszyły, ale gdy już odjeżdżaliśmy usłyszałem coś w rodzaju „cześć” i odmachnąłem ręką. Przedarliśmy się przez las.

ZAKOŃCZENIA SŁÓW KILKA

Prędkość końcowa 28-32 nie licząc miejsc zwalniających. Przez Strzeniówkę, granicę do torów, potem ulicami wśród samochodów i do ulicy Prusa, szybka prosta przez miasto oraz... czerwone światła, gdzieżeśmy stali:P

Wkrótce widzę już metę i kolejne czerwone. Zjeżdżam na prawo i przecinając chodnik, w dół omijając w ten sposób przechodniów. Tuż za mną przekracza bramę Rafał i otrzymujemy to co reszta: certyfikat i informator po rusku:D oraz ankietę.

Spoczywamy na ławeczce, o dziwo tej samej na której siedzieliśmy przed startem, i odpoczywamy. Czeka mnie jeszcze 25-30 kilometrowy powrót.

W sumie 150 kilometrów, w tym 90 w wyścigu.

Radosław Średnicki
Grupa LSTR

powrót

Wystartowało

495
Zawodniczek i Zawodników
Zobacz wyniki

Facebook

Puchar Polski

Wyścig w kategorii PRO wchodzi w skład:
Puchar Polski w Maratonach Rowerowych na Orientację
Powered by ENo