Poprzednie edycje
Relacja Damiana Kaweckiego
WaypointRace 2009
Dziś w Pruszkowie rajd na orientację WaypointRace. Długo się zastanawiałem czy wystartować, bo jutro czeka mnie dystans GIGA na maratonie, ale postanowiłem zaszczycić imprezę swoją obecnością :D
Traktując rajd jako rozgrzewkę przed jutrzejszym maratonem wybrałem dystans FAN czyli do zaliczenia 6 z 12 punktów kontrolnych. Wg organizatorów ok 30-40km.
Biuro zawodów przy stadionie Znicza
Stadion Znicz Pruszków
© DMK77
Meta i parking w miejscu gdzie nie tak dawno odbywały się Mistrzostwa Świata w kolarstwie torowym
BGŻ Arena
© DMK77
Po drodze park :)
Park w Pruszkowie
© DMK77
Przed zawodami chwilę pogadałem z sędzią głównym czyli Adamem. Poznałem się (a to raczej zostałem rozpoznany ;) ) z ktone'm. Okazało się, że też jedzie FAN, ale stwierdził, że razem nie jedziemy bo nie da rady.
Start honorowy (tzn, blokujący miasto :D) na miejsce startu.
WaypointRace - przed rozdaniem map
© DMK77
Rozdanie map, wybór 6 z 12 waypointów, określenie drogi którą będę się między nimi przemieszczał i .... jeszcze 10 minut do startu :D
Mapa - WaypointRace
© DMK77
Dotychczas na zawodach jeździłem bez kompasu, gdyż wystarczało mi słońce. Ale słońca w okolicy nie widziano od kilku dni więc wczoraj zaszalałem i wydałem 19,99 na to magiczne urządzenie. I dobrze zrobiłem, bo już na starcie nie widziałem co robić dalej i gdzie jestem. Kompas pomógł :) Niby jestem 20km od domu, ale czuję się jak na Harpaganie - po prostu nie znam żadnej z tych dróg.
10:30 i start. Niektórym się wydaje się że to finisz i już na starcie prawie powodują kolizję. Ruszam dość mocno i spośród kilkuset (nie wiem dokładnie ilu, ale zgłoszonych było 436 zawodników) jestem na początku. Pierwsze skrzyżowanie i wszyscy w prawo a ja w lewo :D
PK12 - Sokołów
Dopiero po chwili wsiada mi na koło gość w spodenkach Kross'a. Potem jeszcze kilka osób trzyma się za plecami. "Kross" wychodzi na czoło więc jadę za nim. W pewnym momencie skręca w prawo a reszta prosto - ale wiem że skręcił dobrze. Na polnej drodze jakieś 100m za wcześnie przekracza strumyk, ale na PK jesteśmy jako pierwsi z jeszcze jedną osobą.
PK8 - Suchy Las
"Kross" odjechał pierwszy, a ja jako trzeci, ale druga osoba dość szybko nie daje rady utrzymać tempa, więc chwilę później jedziemy z "Krossem" razem. Chwila rozmowy - On jedzie PRO. Po wjechaniu na szlak odbija w lewo. Wg mnie jakieś 200m za wcześnie, ale gdy to głośno sugeruję dostaję jedyną słuszną odpowiedź, czyli nie muszę za nim jechać. Ale dotychczas jechał szybko i dobrze więc zaryzykuję. Pierwszy raz to zrobiłem w moich dotychczasowych startach i ... po raz ostatni. Jak ufać na trasie to komuś kogo się zna i ufa nawigacyjnie (np.: mój partner z Harpa :)). Efekt - wjeżdżamy w błoto i po chwili prowadzimy chodząc w błocie po kolana. Po paru minutach "Kross" zaczyna się denerwować ;) Przy pierwszym rozwidleniu jedziemy w inne strony. Jestem zły na siebie za decyzję o pojechaniu za kimś. Ale tylko na siebie :) Po chwili kilkukrotnie zanurzam się w rzeczce po pas :D ale w końcu trafiam na zatłoczony już PK. Strata jak nic ok 10 minut. Life.
PK2 - Kanie
Szybko, pewnie i bez historii zaliczam ten punkt. Strata ok 15sekund na zabawę już na samym PK z labradorem :D
PK5 - Las Nadarzyński
Cały czas szlakiem, szybko z blatu. Przy samym PK malutkie błądzenie, ale w granicach tolerancji.
PK4 - Turczynek
Poza błotnymi kąpielami jest już nieźle. Taka krótka ta FAN, że już tylko 2 PK do końca. Do tego oba blisko asfaltów więc będzie dobrze. No i nie wiem co się dalej stało. Jadąc na czuja super przejechałem las i przeprawiłem się przez tory. Chyba podjarany tym, że jadąc praktycznie bez mapy docieram tam gdzie chciałem ignoruję fakt że wystarczyło jechać niebieskim szlakiem i skracam chcąc zyskać kilka sekund. W efekcie kilkukrotnie dojeżdżam do torów - problemy ze zbieżnością i ściąga mnie w lewo? W końcu wyjeżdżam na trasę 719 ale już w Milanówku. Co za porażka. Niedaleko PK spotykam kilka grupek błądzących. W pewnym momencie wszyscy zgodnie skręcają w jedną z dróg, ale ja już się nabiorę na efekt stada. Może i jadą dobrze, ale wolę się wkurzać, że sam nie trafiłem. Ale teraz już bez problemu. Strata - aż boję się pomyśleć.
PK11 - Parzniew
Ostatni PK przede mną. Ruszając z PK4 jedna z osób wsiada mi na koło i jedziemy ok 3km. Leje z nieba, ale nie chce mi się deszczówki wyciągać z kieszonki. Jest tutejszy, więc nawet dobrze. Ale mimo iż próbuję ciągnąć Go na kole to woła, żebym jechał bo musi odpocząć. Trasa prosta wzdłuż torów, ale i tak znowu błąd - przejeżdżam o kilkaset metrów skręt. Chyba jednak częściej powinienem pilnować dystansu od ostatniego charakterystycznego punktu. Szczególnie, że w końcu odkryłem użyteczność funkcji TRIP UP w Sigmie 1606L - idealne na rajdy na orientację :) Gdy wracam na właściwą drogę z naprzeciwka jedzie grupka 5-6 osób. Skręcają w stronę lasu, ale teraz pilnuję licznika i jeszcze 250m do skrętu. Potwierdza to osoba którą mijam a która już tam była. Trafiam bezbłędnie.
Meta
Na metę jadę szybko i bez problemów. Zmęczenia nie czuję za bardzo. Gdy dojeżdżam Adam informuje mnie że jestem piąty. Ok 47km w ok 2h to porażka nawigacyjna. Piąte miejsce w kategorii FAN z pewnością nie może cieszyć. Wygrał, ten który na starcie mówił mi że nie da rady ze mną jechać - ktone :D Gratulacje!
Impreza dobrze zorganizowana, jak na okolice stolicy udało się poprowadzić trasę w terenie. Do tego bezpłatnie :) Gratulacje Adamie za organizację i liczę, że w przyszłym roku ta impreza dołączy do Pucharu Polski.
Damian Kawecki
powrót






















